aktualności plan gier zawodnicy sponsorzy galeria bilety
 
   
     

Aktualności

2006-09-22 15:13

Dziś ćwierćfinał Kubot – Vanek

Jako ostatni ponownie wyjdzie dziś na kort centralny Łukasz Kubot. Jego rywalem w ćwierćfinałowej walce będzie Czech Jiri Vanek. Jak dotąd, żaden Polak nie awansował w historii szczecińskiego turnieju do półfinału.

Najbliżej tej sztuki byli Dawid Olejniczak rok temu i Krystian Pfeiffer sto lat temu – oni także grali w ćwierćfinale. Różnica między tamtymi spotkaniami a meczem dzisiejszym jest taka, że Kubot po sześciu grach na kortach US Open jest w tak zwanym „gazie” i gra tenis z bajki (bardziej Andersena niż braci Grimm). Olejniczak uległ w ubiegłym roku Alberto Martinowi, rozstawionemu wówczas z dwójką, Kubot ma już na koncie skalp Luisa Horny (czy to dlatego Horna jest taki łysy?), czyli turniejowej „jedynki”. Wczoraj pokonał Tobiasa Clemensa, jednak na początku meczu nieprzyjemnie zaskoczył dziurą na forhendzie wielkości orbity Jowisza, a w środkowej fazie zwiększyła się ona do rozmiarów galaktyki. Dopiero w ostatnich gemach dyspozycja Polaka uległa poprawie. Niemiec nie wykorzystał słabszej dyspozycji Kubota w takim stopniu, w jakim mógł.

Jiri Vanek jest zawodnikiem o wiele bardziej doświadczonym od obydwu graczy, występował wielokrotnie w turniejach ATP. Najwyżej jak dotąd był sklasyfikowany na 74 pozycji (w roku 2000). Najlepsze miejsce Polaka to 125, z maja tego roku. W tym roku Czech zagrał w trzech ćwierćfinałach ATP, wszędzie na kortach ziemnych: w Casablance, Costa do Sauipe i Umagu. Łukasz Kubot ma motywację, żeby powalczyć i nie są to jedynie rankingowe punkty. Czesi wyśmiewają się z naszego kraju, że wśród czterdziestu milionów obywateli nie mamy nikogo w pierwszej setce ATP. Gdyby Kubot wygrał turniej, wtedy by się tam znalazł jako pierwszy nasz rodak po upadku imperium rzymskiego (czyli od czasów Wojciecha Fibaka).

Stawka jest bardzo wysoka, a zawodnicy znają się dobrze. Według wersji Polaka, często grają ze sobą sparingi. Vanek natomiast mówi, że ledwie Kubota zna, a trenować ze sobą nie mogą, bo grają w różnych klubach, choć w tym samym mieście. Polska szkoła tenisa jest w istocie szkołą czeską, gdyż w Pradze trenuje także Michał Przysiężny (w klubie z Vankiem… a przynajmniej tak utrzymują obaj zawodnicy). Nasi reprezentanci z Agnieszką Radwańską na czele grają mecze w tamtejszej lidze, a południowi sąsiedzi w ramach rewanżu wygrywają u nas imprezy typu futures i wrocławskiego challegera częściej niż ustawa przewiduje. Miejmy nadzieję, że dziś wieczorem, przy pomocy publiczności, polski uczeń przerośnie czeskiego mistrza.

 
     
 
Domeny, hosting, email
 
   
                     
Polska wersja English version Livescore