aktualności plan gier zawodnicy sponsorzy galeria bilety
 
   
     

Aktualności

2006-09-21 21:10

Lapentti vs Starace

Z turnieju odpadł przedostatni rozstawiony tenisista. Jednak to, że Włoch Potito Starace (nr 6) przegrał z Nicolasem Lapenttim z Ekwadoru nie jest niespodzianką, bo Ekwadorczyk ma więcej doświadczenia.

W pierwszy secie Nicolas Lapentti przełamał Starace na 3:2, gdyż Włoch toczył nierówny bój z własnym skrótem i wolejem. Aż tu nagle i niespodziewanie rozstawiony zawodnik przełamał rywala do zera i mieliśmy remis 4:4. Lapentti zawsze prezentował atletyczny tenis, dziś jednak nie biegał jak rącza sarenka, co być może spowodowane było przebytym niedawno stanem zapalnym lewego kolana. W każdym razie nie brało się to z jego znudzenia przebijanką z linii końcowej, bo przeżywał mecz dość intensywnie: „No, no, nooo!”. W tie-breaku Ekwadorczyk od razu wyszedł na prowadzenie po serwie rywala, gdy ten po raz kolejny przemyślnie zagrał dropszota w pół kortu. Zrehabilitował się silnym trafieniem w narożnik tylko po to, by kolejną piłkę przy swoim podaniu zagrać w okolice sędziny liniowej (na której krzesełku zresztą później usiadł i kontestował otaczającą go rzeczywistość przy pomocy gestów). Potem dał o sobie znać spryt Lapenttiego: nieoczekiwana zmiana rotacji, większy wysiłek w bieganiu do piłek, do których poprzednio nie startował i po chwili set był jego.

W drugim secie panowie łamali się wzajemnie jak gałęzie na wietrze. Skróty Lapenttiego polegały głównie na skracaniu własnej męki w wymianie, czyli nastąpił ciąg dalszy rachitycznych niedolotów. W efekcie najciekawszy były niesiony przez wiatr, powtarzany po wielokroć komunikat: „Mama Piotrusia Słomy proszona jest o zgłoszenie się w biurze zawodów”. W gemie, w którym Starace wygrywał 5:4 i serwował, cała para poszła w gwizdek, to jest w wygranie najefektowniejszej wymiany turnieju. Włoch nie wykorzystał setbola, a po chwili znowu mieliśmy tie-break. A tam znowu ciągle przełamania. W powietrzu zrobiło się wilgotno– zaczęło się opłacać grać slajsy z niskim kozłem, żeby piłka po wylądowaniu zakopała się w mączce jak żaba grzebiuszka. Ekwadorczykowi udało się wymęczyć wygraną z uciekającym z bekhendu Starace po dwóch godzinach i trzynastu minutach. Ciężko oddychał, ale podziękował publiczności za wsparcie rzucając piłki w kierunku fanów.

 
     
 
Domeny, hosting, email
 
   
                     
Polska wersja English version Livescore