2006-09-20 18:22
Mówi Ulihrach
Druga runda:
Bohdan Ulihrach (Czechy) – Sergio Roitman (Argentyna) 6:7, 6:4, 6:3
Jak było? – Generalnie był to mecz wzlotów i upadków. Miałem sporo szczęścia, zwłaszcza w trzecim secie, kiedy na zmianę się przełamywaliśmy. Myślę, że dzisiejszy wynik był w ogóle w dużym stopniu kwestią szczęścia.
Widzieliśmy się ostatnio w 2000 roku, kiedy wygrałeś nasz turniej. Co się u Ciebie działo przez te sześć lat? – Wiele rzeczy.
Tak w kilku słowach. – Doping, kontuzja, operacja, dziecko. Mniej więcej tyle.
Może jeszcze kilka? – Tamten turniej w 2000 roku pomógł mi wrócić do czołowej 50. rankingu ATP. Później, jak pewnie wiecie, w 2002 roku zostałem oskarżony o stosowanie dopingu, konkretnie nandrolonu, i zdyskwalifikowany na dwa lata. Okazało się, że była to pomyłka ATP, dlatego cofnęli mi tę karę po jakichś 8-10 miesiącach, dostałem specjalny ranking na 15 turniejów w ciągu roku i znów zacząłem powoli wracać. Niestety, w ubiegłym roku miałem dwie operacje łokcia i znów nie mogłem grać. Teraz staram się ponownie wrócić, ale jak na tenisistę nie jestem zbyt młody, mam już 31 lat, zagram więc pewnie jeszcze kilka turniejów i zakończę karierę.
Gdybyś mógł porównać turniej w Szczecinie teraz i sześć lat temu. Co się zmieniło? – Wtedy turniej rozgrywany był dwa tygodnie po Roland Garros. Było lato, teraz jest jesień, jest zimniej, piłki są cięższe, kort jest bardziej miękki. Hotel jest ten sam, zmieniło się tyle, że obok niego powstało centrum handlowe, które całkiem mi się podoba.
A hostessy? – Niektóre z nich są wciąż te same. Wszystkie są dobre.
Wracając do meczu – skąd się wzięła ta huśtawka w trzecim secie? Na ogół to w kobiecym tenisie są problemy z wygrywaniem swojego serwisu… – Rzeczywiście, graliśmy trochę jak debel WTA. Obaj byliśmy zmęczeni. Kort centralny jest zupełnie inny niż boczne, jest więcej mączki, jest bardziej miękko, w związku z tym znacznie trudniej wygrywać swój serwis.
Zaglądając w drabinkę widzimy, że zostało w turnieju dwóch ludzi, którzy wygrywali go w przeszłości. W dwóch różnych połówkach. Gdybyś trafił na Edgardo Massę – kto mógłby wygrać taki pojedynek? – Najpierw muszę dojść do finału – zadajcie mi wtedy to pytanie. Generalnie byłoby miło się z nim spotkać.
Dziękujemy i powodzenia.
Powrót
|