aktualności plan gier zawodnicy sponsorzy galeria bilety
 
   
     

Aktualności

2006-09-18 19:05

Panfil vs Vanek

Pierwszym Polakiem, który odpadł z turnieju głównego singla jest Grzegorz Panfil. 18-letni posiadacz dzikiej karty musiał uznać wyższość Czecha Jiriego Vanka.

Jiri Vanek w ostatnim czasie w Polsce (Wrocław, Sopot, Szczecin) przegrywał najpóźniej w drugiej rundzie , więc w tym roku nawet nie zabrał na turniej swojego dziecka z rowerkiem i spaceruje jedynie z przyjacielem, Bohdanem Ulihrachem. Grzegorz Panfil nie okazał się jednak żadną kłodą pod czeską nogę. Vanek przełamał już na 2:1 w pierwszym secie. Wtedy jeszcze Michał Przysiężny wcinający bułkę i obserwujący mecz miał rozentuzjazmowaną twarz. Panfilowi niewiele brakowało do sukcesu w długich wymianach. Bywało, że je wygrywał. Przy stanie 1:3 zaczął grać tak kosmiczne piłki, że pokonanie rywala wydawało się nomen omen bułką z masłem (do tego stopnia, że siedzący nieopodal Paweł Syrewicz wyznał, że wolałby grać z Vankiem niż z Zabaletą).

Panowie byli władcami swoich serwisów. Przy serwie Vanka coś, co się udawało Panfilowi najlepiej, to zagrać obronną piłkę w środek kortu, a trudno o skuteczniejsze zaproszenie do ataku. Czechowi na domiar złego serwis siedział wybitnie dobrze – 203 km/h w linię to była normalka. A że na dobrym serwie można budować porządną grę, więc rozochocony Vanek pokazał, że zna też sztukę dropszota. Panfil także umiał łupnąć serwem 200 km/h. Szkoda, że następna (w założeniu kończąca) piłka trafiała w aut. I jak tu oceniać grę najlepiej zapowiadającego się już od kilku lat polskiego zawodnika? Dojrzałe akcje, piękne zagrania (także contre pieds) przeplatają się z niepotrzebnie wyrzucanymi mocnymi strzałami i pasywnością po siłowych rozwiązaniach rywala. Pierwszy set zakończył się wynikiem 6:4 dla Vanka.

Przy stanie 15:40 dla Panfila w pierwszym gemie drugiego seta zawył samochodowy alarm, by uprzedzić Polaka o zbliżającym się niebezpieczeństwie breaka na „dzień dobry”. No, ale chyba nie spełnił funkcji, bo po kilkunastu uderzeniach w wymianie Czech po raz któryś w meczu zagrał dropszota w to samo miejsce. Kiedy Panfil też po raz któryś wreszcie nauczył się odbierać te krótkie piłki, okazało się, że Vanek kryje w zanadrzu passing-shoty. Break na „dzień dobry” nie okazał się niestety breakiem na „do widzenia” i Panfil przegrał 4:6, 2:6.

 
     
 
Domeny, hosting, email
 
   
                     
Polska wersja English version Livescore