aktualności plan gier zawodnicy sponsorzy galeria bilety
 
   
     

Aktualności

2006-09-18 15:30

Mecz dnia, czyli Coria kontra Sabau

Pierwszy mecz turnieju głównego właśnie się rozpoczął, ale hitem dzisiejszego dnia na Pekao Open będzie starcie słynnego Guillermo Corii (Argentyna, numer trzy turnieju) i Razvana Sabau z Rumunii. To pierwsze spotkanie tych dwóch graczy w historii. Początek o 19:00.

Guillermo Coria jest rozstawiony w turnieju z „trójką”, a jeszcze do niedawna był „trójką” w rankingu ATP. Wygrał w karierze dziewięć zawodowych turniejów (w tym Sopot) i doszedł do finału w jedenastu (także na kortach Rolanda Garrosa). Wędrówkę w kierunku dolnych rejonów pierwszej setki rozpoczął we wrześniu ubiegłego roku – przyczyniły się do tego kontuzje i problemy z serwisem. Liczbą popełnionych podwójnych błędów serwisowych w jednym gemie potrafił nawet przewyższać Martę Domachowską podczas jej szczytowych w tym zakresie osiągnięć. Kłopoty były również z hiszpańskim trenerem, także konieczne przerwy w grze „by ochłonąć”. W efekcie filigranowy Argentyńczyk występuje w turnieju rangi challenger po raz pierwszy od 2002 roku (miło, że akurat u nas). Z nowym szkoleniowcem, swoim rodakiem Horacio de la Peną oraz z piękną żoną polskiego pochodzenia, Carlą, okupuje stolik w pomieszczeniu dla zawodników, przygotowując się mentalnie do spotkania. To, że odnalazł wspólny język z resztą argentyńskiej ekipy to dobry omen, gdyż jeszcze rok temu w Sopocie jedynym, który się do niego odzywał był aktualny deblowy partner, Martin Garcia. Nie widać też już w zachowaniu gwiazdy gwiazdorstwa – skończyło się przemykanie w kapturze na widok dziecka do podawania piłek czy roszady godzin treningowych celem wywiedzenia w pole dziennikarzy i fanów. Teraz przynosi swojej żonie do stolika sztućce i fotografuje się ochoczo z polską młodzieżą. Żona się zresztą odwdzięcza – zapamiętale robi całemu teamowi południowoamerykańską herbatę. Wczoraj Coria trenował z utalentowanym Polakiem, Grzegorzem Panfilem, dziś zaplanował trening tuż przed meczem. Wczoraj też stoczył pod hotelem nieudaną batalię z polskim bankomatem, który nie chciał reagować na polecenia.

Razvan Sabau urodzony i zamieszkały w Bukareszcie to inna tenisowa liga. Wygrał wprawdzie juniorski Wimbledon, ale że nie musi się to przełożyć na seniorską karierę, Polacy wiedzą szczególnie dobrze. Jego gra pozwoliła mu w tym sezonie na półfinały w challengerach w Surbiton i Genewie, w Polsce jak dotąd przegrywał szybko – we Wrocławiu i Szczecinie w pierwszych rundach, w Sopocie rok temu w drugiej (przyjechał tam z sympatią równie ładną jak Carla Coria). Ale niezły z niego sabotażysta – podczas poprzedniej edycji Pekao Open ulokował się przy jednym z komputerów biura prasowego i ledwie włączył internet, siadła sieć w całym mieście. Ponadto nie chce grać w Pucharze Davisa, strasznie przeklina na korcie, a z oficjalnej strony ATP swoimi czerwonymi oczyma daje do myślenia, czy nie jest aby potomkiem Hrabiego Drakuli…

Reszta to zobaczenia na korcie.

 
     
 
Domeny, hosting, email
 
   
                     
Polska wersja English version Livescore