2006-09-17 15:53
Kwalifikacje ku końcowi
W kwalifikacjach do Pekao Open 2006 potwierdziła się niepisana zasada – Polakom najlepiej idzie, gdy grają z innymi Polakami. Wyjątkiem okazał się tylko Błażej Koniusz, któremu w sobotę udało się pokonać reprezentanta Rosji – na Niemca w kolejnej rundzie nie starczyło mu jednak doświadczenia. Do ostatniej fazy eliminacji udało się zatem dojść tylko temu Pawłowi Syrewiczowi, który w losowaniu trafił na Polaków.
Syrewicz w pierwszym spotkaniu pokonał występującego z dziką kartą Piotra Zielińskiego. W drugiej rundzie kwalifikacji przyszło mu grać z… zeszłorocznym ćwierćfinalistą, Dawidem Olejniczakiem. Olejniczak wcześniej po dramatycznym meczu pokonał Tomasza Bednarka i paradoksalnie właśnie to zwycięstwo doprowadziło do jego porażki z Syrewiczem. Trzy długie sety w pierwszej rundzie (6:7[5], 7:6 [3], 6:4) sprawiły, że potem sił starczyło tylko na pierwszego seta. Syrewicz wygrał kolejne partie i awansował do trzeciej rundy eliminacji jako jedyny z naszych. Walkę o awans do turnieju głównego przyszło mu stoczyć z Mariano Zabaletą, niegdyś 21. tenisistą świata, więc wynik był z góry wiadomy. Brawa jednak za ambicje.
Pierwszym kwalifikantem, który zapewnił sobie miejsce w turnieju głównym został Edgardo Massa. Przypomnijmy, że w 2004 roku Argentyńczyk tez przebijał się przez eliminacje, po czym wygrał cały turniej. Czy historia się powtórzy?
Powrót
|