aktualności plan gier zawodnicy sponsorzy galeria bilety
 
   
     

Aktualności

2006-09-24 14:19

Nicolas Lapentti zwycięzcą Pekao Open 2006!

Nikt nie wygrywa Pekao Open dwa razy. Nawet Bohdan Ulihrach. Nicolas Lapentti z Ekwadoru wygrał dziś 3:6, 6:3, 6:3 z czeskim rywalem i przedłużył serię południowoamerykańskich rządów w Szczecinie o kolejny rok.

W 2003 roku wygrał Nicolas Massu z Chile, potem Edgardo Massa z Argentyny, a rok temu jego rodak Agustin Calleri. Teraz czas na Ekwador i realizującego swoje marzenie powrotu do czołowej setki (a nawet wyżej) Nicolasa Lapenttiego. Przed meczem dzieci do podawania piłek nazywały Ulihracha „skrzatem lub krasnoludem”, zaś kobiety szeptały rozgrzewającemu się synowi Miss Ekwadoru „kici, kici”. Sympatia publiczności była po stronie 30-letniego Lapenttiego i to chyba nie tylko z uwagi na jego wygląd zewnętrzny. Jednak faworyt nie rozpoczął energicznie – widać było, że nie dojadł bułki na śniadanie. Ulihrach przełamał na 2:2. Lapentti zaczął wówczas wrzucać bezwładne tenisowe „szmaty” w pół kortu, a Czech nie bardzo wiedział jak połykać te żaby, toteż stan przełamań się wyrównał. Widownia była skonsternowana poziomem meczu, a zwłaszcza serwisu: 110, 130 km/h – mączka dosłownie paliła się od tych petard. Zatem, gdy Ulihrach mierzył się z obroną breakpointa, otrzymał brawa bardzo „pro forma”, lecz i tak wziął je za dobrą monetę – wygrał swój serwis, a później przełamał na 5:3. I wygrał seta 6:3. Lapentti grał nie dość, że defensywnie, to jeszcze byle jak.

Poprawił się w drugim secie. Nareszcie dodał siły do swoich topspinów, a że Czech błyskawicą na korcie nigdy nie był, Ekwadorczyk objął prowadzenie 5:1. Paradoksalnie, mecz zrobił się ciekawszy. Ulihrach pomylił się przy dropszocie, co pan w okularach podsumował: „Dobrze ci tak, cwaniaku”. Cwaniak zaczął odrabiać i po chwili zrobiło się 5:3. Lapentti spochmurniał, próbując szukać koncentracji. Po wzmożonym dopingu udało mu się to – zwyciężył 6:3.

W ostatnim secie Czech się już całkiem pogubił, więc pełne trybuny obejrzały sobie wzorcowy obrazek nędzy i rozpaczy. Przełamanie na początku i na końcu partii w wykonaniu Ekwadorczyka, przy znaczącej pomocy Ulihracha, załatwiły sprawę. Czech swoją głowę wysłał chyba na następny turniej. Ale dzięki temu w imprezie zwyciężyła najciekawsza osobowość spośród wszystkich, które tu w tym roku zagrały. Nicolas Lapentti wygrał cały mecz 3:6, 6:3, 6:3. Czy za rok spróbuje być pierwszym, który zdobędzie podwójną koronę Pekao Open? Oby!

 
     
 
Domeny, hosting, email
 
   
                     
Polska wersja English version Livescore