aktualności plan gier zawodnicy sponsorzy galeria bilety
 
   
     

Aktualności

2006-09-23 21:31

Behrend i Kas zwycięzcami debla

Rozstawieni z jedynką Niemcy Tomas Behrend i Christopher Kas pokonali w finale gry podwójnej Polaków Marcina Matkowskiego i Tomasza Bednarka 6:1, 3:6, 10-4.

Ponieważ mecz w wykonaniu naszych rozpoczął się tak niemrawo jak wczoraj, mieliśmy prawo przypuszczać, że złe miłego początki. Publiczność pomoże, Bednarek zaprzestanie przemyślnego zagrywania trzech podwójnych błędów w jednym gemie i jakoś dociągniemy do szczęśliwego końca. Drugi set zdawał się to potwierdzać. Polacy od razu przełamali na 2:0, a z trybun zaczęły dochodzić okrzyki: „Szczeee-cin!” dopingujące pochodzących stąd graczy. Deblowy spryt Marcina Matkowskiego zaczął brać górę: „eksportowa połówka” wiedziała, kiedy przyspieszyć, a kiedy piłka szybuje w aut. Christopher Kas wrzucał za siatkę miękki crossiki, Tomas Behrend przy grze wolejem wydawał z siebie odgłosy, jakby go ktoś zarzynał tępym nożem. Nasi poprawili returny – mecz zrobił się ciekawy. A najciekawsze było to, że Matkowski z Bednarkiem przełamali trzykrotnie rywali. Przed tie-breakiem na trybunach panowała atmosfera piknikowa… nic dziwnego, nasi wygrali pierwszą piłkę: długa wymiana została przecięta przez Polaka wolejem jak skalpelem. Po chwili zrobiło się mniej różowo, bo wyszło na jaw, że Tomasz Bednarek ma wprawdzie zadatki na Gorana Ivanisevicia, lecz na zadatkach się kończy. A forhendy Matki były tak ostre, że przydałoby się je trzymać za kratkami. Szybko zrobiło się 8:1 dla Niemców. Zdziwiona publiczność zdawała się pytać: „Nas? Bohaterów? Prądem?!”. Krzyk rozpaczy z trybuny dla VIP-ów: „To jeszcze można wygrać!!!”. Polacy uwierzyli. Wygrali trzy kolejne punkty. Niemcy lekko się przestraszyli. Niestety – gdy zdawało się, że polscy gracze złapali za szyję i duszą, rywale otrząsnęli się i wygrali dwie kolejne piłki, potrzebne im do mistrzostwa. Na przesympatycznej ceremonii wręczenia nagród cała czwórka zebrała zasłużone brawa za cały turniej. Choć chcielibyśmy inaczej, to jednak Niemcy byli najlepszą parą imprezy i zwyciężyli zasłużenie.

Na pomeczowej konferencji „Matka” z kolegą byli mimo wszystko zadowoleni. Dla bardziej utytułowanego gracza to kolejny finał do kolekcji (tym razem dużego challengera). Potraktował grę tutaj treningowo, odpierając tym samym zarzuty, że niepotrzebnie się męczył w walce o niewielkie zdobycze punktowe, gdy wyjazd do Szanghaju na turniej Masters jest realny. Dla Tomasza Bednarka ten finał to życiowy sukces. Zawodnik planuje skoncentrować się na grze deblowej w coraz większych turniejach, natomiast jego problemem jest znalezienie stałego partnera (do gry w tenisa – jak dodał po kilku sekundach). Niemcy świętowali swój sukces w players’ lounge podpisując się na ścianie i dziko się śmiejąc. Christopher Kas, który przegrał z naszymi „eksportowymi” na US Open powiedział, że nie myślał o tamtym meczu, tylko starał się koncentrować na nowym wyzwaniu. Teraz podobnie jak Matkowski i Fyrstenberg jedzie do Palermo. Bardzo komplementował nasz challenger mówiąc, że tu jest lepiej niż na niejednym wydarzeniu głównego touru ATP i jest zdziwiony, jak wielu ludzi przychodzi na trybuny, także na mecze debla.

 
     
 
Domeny, hosting, email
 
   
                     
Polska wersja English version Livescore